Kamienica przy ulicy Wysokiej 4 to jedyny budynek komunalny przy tej ulicy, a także prawdziwy
świadek historii. Nieruchomość wzniesiona została blisko 130 lat temu, w 1898 roku, i przetrwała wojenną zawieruchę jako jedyna po parzystej stronie ulicy. Zbudowana pod koniec XIX wieku reprezentuje styl eklektyczny z elementami neorenesansu i neobaroku. Jej fasadę zdobią bogate sztukaterie i eleganckie gzymsy – niegdyś typowe dla wrocławskich kamienic.
Remont nabiera tempa
Remont tego budynku rozpoczął się na początku tego roku (informowaliśmy o tym na naszej stronie Neobarokowa perełka odzyska dawny blask). Regularnie przyglądamy się, jak kamienica odzyskuje swój dawny blask. Pod koniec lipca pokazywaliśmy pierwsze efekty remontu elewacji podwórzowej i bocznych. Elewacja tylna zyskała odświeżony, jasnożółty kolor i charakterystyczne ceglane zdobienia wokół okien. Ocieplone i otynkowane zostały także ściany boczne.
Końca dobiegają również prace przy remoncie dachu i strychu oraz związane z wykonaniem izolacji przeciwwilgociowej ścian piwnicznych.
Wymieniona zostanie także stolarka okienna, odrestaurowane zostaną też drzwi wejściowe do budynku.
Prawdziwa wisienka na torcie kryje się jednak nadal za rusztowaniami. Intensywne prace trwają przy elewacji frontowej, która wymaga najwięcej zachodu ze względu na liczne elementy sztukatorskie i architektoniczne. To właśnie one nadają kamienicy jej wyjątkowy charakter, ale po latach wymagają również szczególnej troski i precyzji.
Udało nam się zajrzeć za stojące przy fasadzie rusztowanie i podejrzeć pracę sztukatorów z Pracowni Sztukatorskiej Katarzyna Haba.
Detal, który wymaga cierpliwości
Zdobienia kamienicy przy Wysokiej 4 są wyjątkowe pod wieloma względami - zachowało się ich dużo, a część z nich jest w zaskakująco dobrym stanie. - Niewiele jest budynków z tak dobrze zachowaną sztukaterią. To jego wielka zaleta – podkreślają pracownicy Pracowni Sztukatorskiej Katarzyna Haba. Nie wszystko jednak można było uratować na miejscu. Dobrym przykładem są aniołki wieńczące szczyt elewacji. - To jedyny element na elewacji, który został wykonany poza nią - mówi Katarzyna Haba.
Powód był dość prozaiczny, choć dla zabytkowego detalu bardzo poważny. Aniołki znajdowały się w najwyższej, mocno odsłoniętej części elewacji, przez lata wystawionej na działanie warunków atmosferycznych. -Elementy były bardzo wypłukane, mocno się kruszyły, odspajały się też od ściany - wyjaśnia Haba.
Próby wzmocnienia dekoracji na miejscu nie przyniosły oczekiwanego efektu. Dlatego najpierw wykonano dokładne pomiary i dokumentację fotograficzną. Na ich podstawie detal został odtworzony - najpierw w glinie, następnie wykonano formę silikonową i model gipsowy, który ostatecznie trafił na elewację.
Większość dekoracji udało się jednak zachować i odnowić na miejscu. Ubytki uzupełniano odpowiednio dobraną, mocniejszą zaprawą, a spękania naprawiano warstwa po warstwie.
I właśnie tutaj cierpliwość jest równie ważna jak umiejętności. Pomiędzy nakładaniem kolejnych warstw trzeba odczekać, aż materiał odpowiednio zwiąże. - To bardzo pracochłonny
i czasochłonny proces - mówią sztukatorzy.
Mało rekonstrukcji nie oznacza więc wcale mało pracy. Wręcz przeciwnie - w przypadku zabytkowych detali najważniejsze jest zachowanie tego, co przetrwało. Każdy ubytek trzeba uzupełnić, każdą rysę zabezpieczyć, a całość odnowić tak, by nie zatracić charakteru oryginału. Czy podczas prac coś zaskoczyło sztukatorów? - Przy tej elewacji nie odkryliśmy żadnych złoceń ani napisów - przyznają. Ale uwagę zwraca przede wszystkim Atlas pod wykuszem. Choć zachował się w bardzo dobrej kondycji - bez większych spękań i ubytków - był mocno zanieczyszczony. Dopiero po dokładnym umyciu i oczyszczeniu można było zobaczyć, jak wiele detali kryje jego powierzchnia. - Atlas był bardzo dobrze zachowany.
Teraz, kiedy został wzmocniony i wygładzony, jeszcze mocniej widać jego muskulaturę i siłę – mówi Haba.
Trudno o lepszą puentę dla tej części remontu. Dziś widać już wyraźnie, że ten XIX-wieczny „siłacz” nie tylko robi wrażenie swoją muskulaturą. Wkrótce znów będzie wyglądał tak,
jak powinien - i będzie wspierał Wysoką 4 przez kolejne lata.
Finał prac zbliża się wielkimi krokami. Kamienice przy Wysokiej 4 będziemy mogli oglądać
w nowej odsłonie już w październiku. Koszt remontu wyniesie ok. 2,1 mln zł.


































































































